Homilia I środa miesiąca – Mk 6, 1-6
2012-02-01
Nie tak dawno, bo w ubiegłym roku mieliśmy w kraju spis powszechny. Nie jest rzeczą złą policzyć się od czasu do czasu, dokonać przeglądu zasobów ludzkich. Problemem Dawida było tło oraz motywacja podjętej decyzji. Król chciał poczuć się potężnym i silnym, niezależnym i samowystarczalnym. Chciał oprzeć się na wielkich liczbach. W nich znaleźć swoją nadzieję. Uczynił przez to farsę z zaufania Panu Bogu. Uciekł przed zaufaniem. Zaczął liczyć na siłę swoich wojsk, a nie na Boże wsparcie. W różny sposób wpadamy w podobną pułapkę: przeliczamy np. nasze szeregi; kiedy grupy nam się powiększają wydaje się, że jesteśmy bardzo atrakcyjni i mamy wielką siłę przyciągania. Próbujemy mierzyć jakość Bożego działania ilością świadectw o uwolnieniach i uzdrowieniach. U nas dokonują się wielkie rzeczy, warto to zobaczyć i w tym uczestniczyć. Może niektórym zacząć się wydawać, że mają monopol na Boże dary i mogą je reglamentować wedle swojego uznania. Wielkie liczby usypiają również czujność naszych pasterzy i utwierdzają ich w samozadowoleniu, bo nieznacznie tylko spada frekwencja w Kościołach, większość dzieci i młodzieży objęta jest nauką religii w szkole, drzwi większości mieszkańców kraju otwierają się przed księdzem chodzącym po kolędzie. Okazuje się, że ludzkie rachuby są bardzo zawodne, świadczą o ludzkiej pysze, prowadzą do marazmu i stagnacji oraz obracają się przeciwko człowiekowi, o czym również przekonał się Dawid. Wybór przed którym stanął wydaje się beznadziejny, bo co jest gorsze: siedem lat głodu czy trzymiesięczna ucieczka przed wrogiem? Nie ma jak tego zmierzyć. Podejmuje trudną decyzję składając ufność w Miłosierdziu Pana Boga. Bierze odpowiedzialność za błędne decyzje na siebie oraz minimalizuje złe skutki swoich działań. Jak nie można już czemuś zapobiec, to trzeba zdobyć się chociaż na to. Dawid zmienia swoje nastawienie, zwraca się z powrotem do Boga, przyznaje się do winy, prosi o ocalenie ludu. Przechodzi w ten sposób drogę od pychy do pokory. Trzeba wziąć pod uwagę, że również nasze działania powodują reakcję łańcuchową w życiu innych i następstwa, które są trudne do przewidzenia. Ile problemów spowodowały w życiu dzieci błędne decyzje ich rodziców, a ile nieszczęść sprowadzili na całe narody totalitarni władcy. To powinno nas skłaniać do zachowania zdrowego dystansu wobec różnych pomysłów ?uszczęśliwiania ludzi? po swojemu i za wszelką cenę.
Pan Jezus przybywa do rodzinnego miasta. Pomyślmy, że to my - jego uczniowie żyjący dzisiaj jesteśmy mieszkańcami jego miasta. Będąc wśród nas, jest u siebie. W naszej relacji do Pana Jezusa może pojawić się cały szereg problemów, które można by nazwać ?grzechami ludzi bliskich Bogu?. Po pierwsze jest to?zła poufałość?, czyli takie kolesiostwo, w którym tracimy poczucie, że Pan Bóg będąc bliski pozostaje również inny, daleki, a nawet obcy. Drugim problemem jest nadmierne oswojenie ? człowiek zaczyna czuć się pewnie w kontakcie z Bogiem, wydaje mu się, że jest Jego rzecznikiem i dokładnie wie co on sądzi o każdej sprawie. Przestaje być dla Niego tajemnicą. Z tym może się wiązać instrumentalne traktowanie Go dla własnych celów. Jest on wtedy na doraźnych usługach człowieka, jak samochód czy mieszkanie. Wykrzywione spojrzenie na Niego może uniemożliwiać Mu działanie w naszym życiu.
Jezus dziwił się również niedowiarstwu mieszkańców Nazaretu. Polega ono także na utwierdzaniu się w przewidywalności Bożego działania. Nic wielkiego już mnie nie spotka. Takiego człowieka jak ja Pan nie może uzdrowić. Nie zasługuję na to. Są lepsi ode mnie. Niedowiarstwo ubiera się wtedy w szatkę pseudopokory. Skoro już jesteśmy przy pokorze. Zapytano kiedyś najlepszego piłkarza świata Lionela Messiego właśnie o pokorę. Powiedział, że jest ona czymś, czego człowiek nigdy nie powinien utracić. Stracić pokorę to jakby wygasić instynkt samozachowawczy, wepchać się tak jak Dawid w nieprzezwyciężalne kłopoty, stracić kontakt ze swoim prawdziwym ?ja?. Wtedy człowiek liczy na swoje siły, staje się ?bogiem? dla siebie i chce być nim dla innych.
Liturgia Słowa pragnie nas skłonić do tego, byśmy bardziej liczyli na Pana Boga. Tam, gdzie liczymy jedynie na siebie sprowadzamy kłopoty na innych. Jesteśmy zachęcani do zachowywania świeżości relacji z Panem Bogiem, byśmy nie zakodowali się na jakimś etapie z przeszłości, bo zastygniemy wtedy w przyzwyczajeniu i rutynie. Będziemy powielali wyuczone zachowania, nie zastawiając się nad ich sensem. Nie należy zakonserwowywać swojego duchowego doświadczenia. Ono nigdy nie powinno się zestarzeć. Wciąż jesteśmy uczniami w szkole Pana Jezusa, a on jest naszym Mistrzem i Nauczycielem, który powinien nas zachwycać nowością swojego przesłania.Pobierz: Homilia podczas_Mszy_Swietej_z_modlitwa_o_uzdrowienie - 1 lu - plik [application/msword] rozmiar 34816 bajtów
Liczba wyświetleń: 44
Powrót do listy...